Zrobiłam rozpierdol stulecia i już nawet nie tylko w swoim życiu, ale też w życiu jego i jej. Dostałam pracę. Tam gdzie ona. I teoretycznie tego jeszcze nie wiem, bo się nie spotkałyśmy. Ale ona też już wie, a on wrócił, dowiedział się od niej i to był bodziec, żeby odezwać się do mnie. Sam z siebie tego nie zrobił. Oczywiście, oficjalnie nie wiem że ona mu powiedziała. Tylko co z tego skoro tak jest. Nie rozumiem, czemu mi tego nie powiedział. Znowu prowadzi jakąś grę, a ja nie wiem jak w nią grać. Nie mam już siły na to. Jak można jednocześnie kogoś kochać i nienawidzić tak bardzo jak ja jego? Tak bardzo chcę to wszystko zostawić, ale nie umiem. Już chyba milion razy próbowałam i się nie da.
A czemu nie tylko ja mam rozpierdol?
Otóż, on ma bo na pewno się boi spotkania ja-ona. Wie, że jestem zdolna do wszystkiego i nie wie co ja zrobię. A poza tym no kurwa. Spotkanie dwóch lasek, które się nienawidzą przez faceta nigdy nie kończy się dobrze. W sumie pierwszy raz nie umiem czegoś wyrazić, a właśnie teraz mam z tym problem.
Ona z kolei, też się mnie boi, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie. I też z tego samego powodu. I nienawidzi.
Oboje wiedzą że jestem nieobliczalna, tylko kurwa póki co nic nie zrobię, bo niby co? Wyrzucę ją przez okno? Kurwa, ja nie wiem nawet jak mam się zachować jak ona wejdzie do sali....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz