wtorek, 5 sierpnia 2014

Wybaczenie

Do tej pory żyłam w przekonaniu, że wybaczyć i zapomnieć to dwie różne sprawy. Wybaczyć można przy odrobinie wysiłku zawsze, a zapomnieć nie. Dzisiaj jednak pomyślałam sobie 'gówno prawda'. Są rzeczy, których nie da się po prostu wybaczyć, bo ciągle o nich pamiętasz, ciągle to wraca i ciągle pali tą samą mieszanką bólu i żalu. Nie umiem mu wybaczyć tego, że wziął Ewę na wesele. Nie umiem. Mógł wziąć mnie, mógł wziąć każdą inną, a wziął ją. Wybaczyłam mu że z nią sypiał. Wybaczyłam wszystko, ale tego nie umiem. Może gdybym rozumiała to, co on miał w głowie wtedy i wiedziała jak to wszystko wyglądało, byłoby inaczej. Może bym wybaczyła. Teraz nie umiem. Rozmyślam w ogóle o tym, bo znowu się widzieliśmy i w miarę normalnie ze sobą rozmawiamy, pomimo tego co wcześniej powiedział on i co powiedziałam ja. Kolejny raz planowałam to skończyć, jak tylko zobaczyłam jego i Agnieszkę idących do niej do mieszkania. Nikogo innego nie spotkam w tej 'metropolii' tylko oczywiście jego. To się robi chore. W sumie śledziłam ich trochę, bo nie byłam pewna czy to oni, bo nie włożyłam okularów, ale w końcu spytałam go sms'em czy wrócił i to potwierdził, więc... Heh to był głupi dzień. Dostałam wtedy propozycję seksu za pieniądze. Ot tak. Siedząc na ławce, paląc fajkę i gadając przez telefon. Czy ja wyglądam jak dziwka? Adam twierdzi, że nie. Ja też. Więc o co kurwa chodzi?! To również był ten dzień kiedy, powiedziałam temu kretynowi, że ja się już nie staram, kończę to i nara, oraz ten dzień, kiedy cały spokój runął. Płakałam, krzyczałam, cięłam się, wbijałam nożyczki w udo.
Po niecałym tygodniu zadzwonił do mnie i spotkaliśmy się. Nie mam pojęcia po co i co to było, bo najpierw nie chciało mu się przyjść do galerii (pracowałam), bo miał za daleko, po czym nagle mu się odmieniło i przyszedł. W naszej rozmowie nawiązywał wiele razy do seksu, a tekstem 'nie wierzę Ci że jesteś spokojna, bo nie jesteś, a na pewno nie jak cię rżnę. Wtedy nie zachowujesz się jak spokojna osoba i na pewno nie wydajesz takich dźwięków', to mnie zabił. Dostałam kurwicy macicy. Dosłownie. Wiem, że to było wulgarne, ale strasznie mnie podjarało... Gdyby nie to, że brałam go na dystans (dlatego byłam spokojna, a nie dlatego, że jak sądził, byłam po imprezie, stąd moje 'dziwne' zachowanie) to pewnie nie poszłabym do pracy, albo rzuciła się na niego np. na schodach, kiedy mnie dźgał. On też był strasznie napalony, bo strasznie nie chciał żebym szła do pracy, a nawet pytał kilka razy czy nie mogę sobie odpuścić. I następnego dnia miałam na niego taką ochotę, że gdyby nie to, że znowu go spotkałam z Agnieszką, to bym do niego napisała. A tak, to się tylko popłakałam i zaczęłam bać, że pojechał z nią do domu. Dzięki Bogu, obawy były tylko zwykłym strachem, bo 2 dni później nie wytrzymałam i umówiłam się z nim na obiad. Oczywiście, zaproponował, żebym do niego wpadła, rzecz jasna się zgodziłam i wszystko potoczyło się jak zwykle. Zaśmiałam mu się jeszcze w twarz, kiedy spytał czy wiem, że to nic nie zmienia. Chyba go zaskoczyłam. I dobrze. Liczy się to, że dostałam tego, czego chciałam, czyli ostrego seksu na stole z wykorzystaniem jego paska od spodni po raz pierwszy, i pocałunku. A teraz dopóki znowu mi się nie zechce, niech spada. Nie wybaczę mu tego wesela. Wszystko tak. Każdą bliznę na moim ciele, każdy połamany fragment mojego serduszka, każdy uszczerbek na zdrowiu, każdą łzę, wszystko, wszystko... Pamiętam to też  doskonale. Ale wesela mu nie daruję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz