czwartek, 12 czerwca 2014

Wielki powrót!

-Jak tam problemy miłosne?
(chwila ciszy)
-Nie ma.
-No ale jak to, nie ma już żadnej rudej, Baśki, Kaśki, Aśki?
-Ewy. Nie ma.
-No widzisz!
-Chodzi o to, że nie ma, bo jego nie ma.

Wracam do pisania. To jest coś co lubię. Po długiej przerwie, ale jestem. Sama dla siebie. Nareszcie.

Od ostatniego wpisu wydarzyło się niemalże wszystko. Była miłość, radość, cierpienie, strach, nerwy, poczucie bezpieczeństwa, zazdrość, nowe znajomości, szalone akcje, niewiara we własne życie, łzy, krew, pot, pustka, poczucie beznadziejności i bezsensu istnienia, wiele przemyśleń, nowe spojrzenie na świat, ja w wersji zimna suka, ja w wersji słodsza niż miód. Widać nadal nie wiem kim jestem, ale powoli próbuję się w sobie odnaleźć. Tym razem zupełnie sama. Muszę się tego nauczyć, ale małymi kroczkami mam nadzieję, że mi się to uda. Nie będę wracać do minionych wspomnień, bo i tak niewiele pamiętam (co, gdzie, kiedy), ani do historii. Czas rozpocząć wszystko od nowa. Miałam przeczucie, że coś się stanie i jestem pewna, że już to nastąpiło. Nie wiem co. Po prostu coś. I czuję, że muszę to wszystko za sobą zostawić i nigdy nie oglądać się za siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz