poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Może być gorzej?
No i stało się. Pan X. wie. Sam mi to dziś powiedział. Za chwilę ma przyjść do mnie i mamy o tym porozmawiać. Boję się. Ale w sumie... Skoro wie i nadal się o mnie martwił wczoraj i dzisiaj, to chyba nie jest źle? Ba, dzisiaj przyniósł mi mój ulubiony przecierowy sok! Pamiętał jaki! Co prawda zrobił to na moją prośbę, bo wyleguję się w łóżku z anginą, ale jednak! Sam zaproponował pomoc! Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo, że się troszczy, to WIE. Nie wiem skąd. Prawdopodobnie od ich wspólnego kumpla, który widział mnie z K, ale pewna nie jestem. Może K. sam mu powiedział? Nie wiem. Przestało już być zabawnie. Zamierzam mu powiedzieć wszystko. To jak było i co czuję. Ale myślę, że wolę powtórzyć dzisiejszą nieprzespaną noc, z kilkoma omdleniami, dreszczami i innymi takimi niż mu to powiedzieć. Miałam już przecież nie naciskać... Ale był taki... Poważny, kiedy mi mówił, że wie. Widziałam, że go to boli. Więc jestem mu to po prostu winna. To, że jak zwykle kupa z tego wyjdzie, to nic. Tak to jest jak się ciągnie 2 sroki za ogon...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz