Kiedy wiem, że jest ze mną na prawdę źle? Kiedy leżę krzyżem na podłodze, z laptopem obok i tekstem w rodzaju 'thanks for acting like u care and making me feel like i was the only one', w tle. Cały makijaż płynie mi po twarzy. A przecież trzeba za chwilę wstać i wyjść do bankomatu po pieniążki na czynsz. Tylko co, jak nie ma na to siły? Znając życie przejmuję się niczym. Jutro będę pewnie szaleć ze szczęścia. A może nawet dzisiaj? Nie, dzisiaj nie. Dzisiaj usłyszałam po raz kolejny 'nie', więc również uczynię to moją ewentualną odpowiedzią.
Podczas moich głębokich rozmyślań na podłodze doszłam do wniosku, że zaczynam żałować, że się przespaliśmy ze sobą. A mówiłam mu, że to się jeszcze bardziej skomplikuje. Ale z drugiej strony, skoro to wiedziałam, to czemu to zrobiłam? Głupie serce -> oto mój powód. A co, jeśli bym się go pozbyła? Serca oczywiście I wszelkich uczuć? Czy nie łatwiej by mi było przeżywać dzień za dniem, widując go w towarzystwie innych kobiet? Albo przestać przejmować się tym, że ciągle daje mi nadzieję? Nie znam jego zamiarów i szczerze, to poznać już nie zamierzam. Oficjalnie, to już jest koniec z nim.
Tylko teraz pojawia się takie pytanie. Kogo ja chcę tym oszukać? Chyba najbardziej samą siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz