sobota, 20 lipca 2013

Pięknie

Czasem, w sumie cały czas, nie rozumiem samej siebie. Powinnam być teraz smutna i leżeć w depresji, a zamiast tego słucham 'walking on sunshine' i odstawiam dziki taniec przed laptopem.
NIE ZDRADZIŁ JEJ. Pan X. nie zdradził swojej byłej, a o to właśnie go podejrzewałam. Wiem wszystko. Dowiedziałam się wczoraj. I to jest tak cholernie cudowne uczucie wiedzieć, co się stało. Plus między nami jest znowu  świetnie. I jak zawsze w takich chwilach, pojawił się nowy facet (swoją drogą podobny do wokalisty Foster the People, szczególnie uśmiech). Pan X. o tym jeszcze nie wie, a K. nie jest tym zachwycony, że ma jeszcze więcej konkurencji. Tak myślę.
Boże, to były moje dwa najlepsze dni... Wczoraj rano zadzwonił do mnie Pan X. żeby pogadać. Opowiadał mi o tym gdzie się dostał itd. Był bardzo zabawny. Później zaproponował mi herbatę, a ja dokładnie wiedziałam o co mu chodzi. Jak go zobaczyłam, to nie wiedziałam, co mam zrobić. Zaparło mi dosłownie dech i oniemiałam. Tak się za nim stęskniłam przez ten czas, a tu tak nagle stoi pod moim blokiem i czeka na mnie zerkając tym swoim kocim spojrzeniem. Nie mogłam się z nim nagadać. Ponownie próbowałam go namówić na to wesele, ale nie ma bata, musi jechać z rodziną. W sumie, to rozumiem go. Jakby moi rodzice gdzieś mnie zabrali to też bym pojechała, a jeszcze w góry! To by była bajka... Pojadę z P. Umówiłyśmy się wczoraj trochę na to ;p
A wracając do mojego X. To było takie cudowne, poczuć w końcu jego spragnione mnie usta, na moich i przyspieszony oddech na mojej skórze. Co mnie bardzo zdziwiło, widząc mojego ogromnego siniaka, który od Rock For People jeszcze mi nie zszedł, zapytał co mi się stało. Wytłumaczyłam mu, a on... dał mi całuska, żeby już nie bolało ;o Ten człowiek mnie zadziwia z dnia na dzień coraz bardziej. Zaczyna mi się wydawać, że może mu zależy... A przynajmniej tak się zachowuje. Jest całkowicie inaczej niż kiedyś. Uwielbiam go w takiej wersji... W sumie to w każdej, ale w tej zdecydowanie rządzi!
Kiedy już wyszliśmy od niego, bo powiedziałam mu wcześniej, że jestem umówiona z P., wiec on też się umówił z kumplem, zrobiłam z siebie oczywiście idiotkę. Zaraz pod jego blokiem urwał mi się pasek w japonkach i musiałam przemaszerować całe osiedle boso, żeby dotrzeć do mieszkania i zmienić buty... Jak go to bawiło! W sumie to zrozumiałe :p
Później odprowadziłam go na autobus i obiecałam, że mu napiszę co i jak z imprezami, na które go zaprosiłam (tak żeby mieć pretekst do napisania i spotkania się ponownie). A później spotkałam się z P. Poszłyśmy ogarnąć gina (spóźniłyśmy się oczywiście 10 min. -.-) i na dworzec, żeby poczekać na A. Bo okazało się, że nie jedziemy nad jezioro, tylko idziemy na ognisko/grilla.
Najpierw jednak spotkaliśmy się jeszcze z M. i poszliśmy do mieszkania A. To było tak bardzo widać, jak on podbijał do P. :D A wypiliśmy tylko po jednym piwie na rozgrzewkę :p
W końcu poszliśmy na działki. Najpierw przez godzinę błądziliśmy, ale w końcu się udało. I było świetnie. Bałam się spotkania z K., bo na plecach miałam odbite zęby Pana X., ale całe szczęście przyjechał jak już było ciemno :D W ogóle, niewiele gadaliśmy. Większość czasu spędziłam z M., bo P. i A. zaczęli zajmować się sobą, więc byłyśmy zdane na siebie. Mega, mega, mega ją lubię! Heh, byłyśmy tak pijane, że zwierzałyśmy się sobie ze swojego życia :p W końcu temat zszedł na Pana X. (bo ona zna go dużo dłużej niż ja). Oczywiście, mówiłam jej swoją historię życia, ale nie powiedziałam, że o niego chodzi. Pewnie wie, bo jak się okazało K. powiedział wszystkim, że spałam z X., ale trudno. Tak czy inaczej, rozmawiając o Panu X. zeszłam na temat jego byłej. Powiedziałam, że nie wiem o co mu chodzi z tym, że zrobił jej krzywdę, bo nie chce nikomu powiedzieć. I wtedy się stało. Powiedziała mi. Wiem wszystko. Nie zdradził jej. Po prostu jej nie kochał i nie umiał sobie poradzić z powiedzeniem jej tego. Myślałam, że umrę ze szczęścia. W końcu, po tylu miesiącach wiem wszystko! To jest takie zajebiste!
Ogólnie imprezę uważam za bardzo udaną. Napiłam się konkretnie, dowiedziałam się takich nowości i poderwałam tancerza - B. Tańczyliśmy większość nocy i to jedyna osoba, z którą tak świetnie mi się tańczy! Jemu ze mną też dobrze. Dałam mu nawet swój nr., ale i tak jak tylko trafił do domu, to znalazł mnie na fejsbóku. I zaprosił na kawę :) Nie umówiliśmy się jeszcze dokładnie, bo nie wiem czy chcę iść, no aleee :D Miałam duże wyrzuty sumienia wracając do domu. Nieładnie się zachowałam względem K. (jak zwykle) plus poderwałam nowego faceta, a i tak mam problem z dwoma. No i do tego wszystkiego dołączył jeszcze mój (od tego poranka) ex przyjaciel - M. Dałam mu link do tego bloga, żeby wiedział co się ze mną działo/dzieje i zrozumiał parę rzeczy. I to był błąd. Nie dość, że mnie osądził, naskoczył na Pana X., chociaż nie miał prawa, to jeszcze przeczytał co chciał, nie zrozumiał nic i mnie zostawił. Ludzie zawsze odchodzą.
Także poranek nie należał do najmilszych. No i miałam kaca (chociaż skłonności do tego nie mam, więc było to dość zaskakujące i męczące). Chciałam bardzo porozmawiać z Panem X., bo znowu poczułam, że mogę zawsze na niego liczyć. Napisałam więc do niego. Odpisał mi po 2 godzinach, przepraszając, że pisze tak późno, ale dopiero wstał. Doznałam mega szoku! Nigdy mi tak nie pisał! Siedziałam pół godziny, myśląc jak mam mu odpowiedzieć, bo po prostu nie wiedziałam. Co prawda, ze spotkania nic nie wyszło (ale mamy się zobaczyć w przyszłym tyg.), ale odpisywał mi w taki miły sposób, że nie wiem co mam o tym myśleć...
Widzę w końcu szansę, że może się nam ułoży. I chyba przez to mam taki dobry humor ;) No i porozmawiałam sobie z O. U niej chyba też już lepiej. Umówiłam się z nią, że za tydzień obie wrócimy do domu. Już nie mogę się tego doczekać! Tak dawno się z nią widziałam! Niby rozmawiamy, ale jednak to nie to samo i tęsknię.
A jutro ognisko, na które zaprosił mnie K. Nie wiem czy pójdę. Jeżeli P. się zdecyduje, to ja też. Bez niej nie idę. Ktoś mnie musi pilnować ;)

A swoją drogą, na wczorajszej imprezie wyrzuciłam A., że odwołał mi zaproszenie na swoją imprezę. Przyznał się, ale powiedział, że był w tym tylko pionkiem, żebym nie odbierała tego osobiście i wgl.

A teraz, w doskonałym nastroju, nie wiedząc nadal co począć ze swoją sytuacją z facetami, pójdę spać. Wypiłam dziś milion hektolitrów coli i chyba będę sikać pół nocy, ale tak mi się chce pić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz