wtorek, 23 lipca 2013

Wolniej

Czemu to wszystko dzieje się tak szybko? Czasami po prostu chcę, żeby tempo zmian zachodzących w moim życiu było trochę wolniejsze.
Jutro idę kupić test. Ciążowy oczywiście. To już drugi miesiąc, kiedy mój okres wcale nie wygląda jak okres. Może to po prostu wina hormonów. Najprawdopodobniej tak jest, ale był seks, więc i ryzyko jest i trzeba to sprawdzić. Tak strasznie się boję... I w dodatku jestem sama. M. mnie zostawił, bo to dla niego za dużo (ciekawe co by teraz powiedział), O. ma swoje problemy i nie chcę jej jeszcze tym martwić, z Ol. jakoś się rozeszło, a P... nie wiem, boję się, że to coś zmieni między nami. Wiem, że to głupie, no ale... No i Pan X. Z nim to dopiero jest historia... Obecnie się do niego nie odzywam. Wydaje mi się, że ma kogoś, ale jednocześnie wiem, że zależy mu na mnie, co udowodnił na 'cudownym' niedzielnym ognisku. W sumie to nie wiem, czemu się nie odzywam. Chcę zerwać kontakt, bo wiem, że to pewnie będzie dla mnie zdrowe, ale sama nie ogarniam już tego wszystkiego. No jeżeli okaże się, że jestem w ciąży, to chyba raczej nie będę mogła tego zrobić i co gorsze, będę mu musiała o tym powiedzieć. I nie wiem co by było gorsze: rozmowa z nim, czy z rodzicami. Boże, nie chcę o tym póki co myśleć. Już i tak jestem zdenerwowana tym, że chyba kogoś ma.
A już myślałam, że tym razem będzie między nami wspaniale. Po ognisku wiem, że jest o mnie zazdrosny, i że chce pokazać facetom, że jestem jego (chociaż formalnie nie jestem, co dalej oczywiście mnie boli). Zawsze też stanie w mojej obronie i zadba o mnie. Dzień po ognisku myślałam, że zrobiłam z siebie idiotkę przytulając się do niego, gdy było mi zimno, ale później przeanalizowałam milion razy wszystko (w dodatku bardzo dokładnie) i doszłam do wniosku, ze w sumie, to nie było głupie, a nawet trochę romantyczne. Tak sobie siedzieliśmy przy ogniu razem - ja wtulałam się w jego ramie, a on mi na to pozwalał. Nie rozmawialiśmy wtedy. Nie wiem co czuł, ale mi było wspaniale i oddałabym wszystko, żeby jemu też. Był zamyślony, więc nie mogłam odgadnąć jego nastawienia do tego wszystkiego.
A K. ciągle wszystko komplikuje... Kiedy Pan X. wychodził, K. złapał mnie, przechylił do tyłu i nie pozwolił wrócić do normalnej pozycji, dopóki Pan X. nie odszedł. W dodatku, namawiał się nad moją głową z G. i stąd wiem, że to była akcja zaplanowana. No i dzisiejsza wiadomość od A. również mnie w tym utwierdziła. Za bardzo chciał wiedzieć jak podobało mi się na ognisku, co się działo itp. Po przedostatnim jakoś nie wyraził takiego zainteresowania.
Boże, a wczoraj Pan X. i K. się spotkali. Jestem prawie pewna, że o mnie rozmawiali. Ale jebać.
Chcę, żeby to wszystko zmieniało się wolniej... Bo jednego dnia jestem bardzo szczęśliwa, bo wszystko się układa, a drugiego wszystko się pierdoli i płaczę. Już wolałabym, żeby było źle, ale cały czas...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz