niedziela, 4 sierpnia 2013

Hejty, miłość i mieszkanie ;)

Wczoraj stwierdziłam, że kocham tego bloga. Mogę napisać wszystko co myślę i nikt mi się nie wtrąci w to i nie skomentuje. Oczywiście, jest mi lżej, kiedy opowiadam o swoich problemach przyjaciółkom, bo potrafią mi pomóc, ale na drugie, one nie siedzą w mojej głowie i nie wiedzą co tam jest. No i nie powiem im wszystkiego. W sumie, najwięcej wie o mnie O. A zaraz za nią jest Pan X. Oni i R. są jedynymi osobami, które wiedzą, że robię sobie krzywdę. Tylko im na tyle zaufałam, żeby powiedzieć. Co prawda, nie wiem jak jest teraz między mną i R., ale może jakoś się to ułoży. Ostatnio zwierzyłam się Panu X. z tego, co mi zrobiła. Oczywiście poleciał hejt, no a jak. Z tym wyjątkiem, że tym razem nie stanęłam w jej obronie, bo miał rację. Tak szczerze, to lubię, kiedy dissuje ludzi dlatego, że mnie skrzywdzili. Albo, kiedy to robi z zazdrości ;)
Czuję, że z K. koniec miłości. Z mojej strony nigdy jej nie było, ale on chyba dał sobie spokój. Od dnia, kiedy wyjeżdżał na wooda, pisał mi codziennie smsy. Tak mniej więcej do czwartku. Dzisiaj chyba wrócił, ale ciszaaa. Dobrze, przynajmniej tyle spokoju mam ;) Do czasu :D
Jest też mega pompa z mieszkaniem. Chcemy je wynająć razem z Ol. i dwoma laskami. Okazało się jednak, że te dwie nas wystawiły! Już napisałam milion ogłoszeń itd. i byłam tak zła, że chciałam skoczyć z okna, a na pewno musiałam wystawić głowę na zewnątrz, gdy okazało się, że jednak będą je z nami brały. Tylko teraz nie wiem kiedy. Do środy wszystko musi być załatwione, bo wtedy wracam do domu. Nie żebym uciekała przed K. :p
W ogóle dziwne dni nastały... Nie mogę jeść. Jest mi niedobrze. W dodatku, cały dzień się stresowałam i miałam podniesiony poziom adrenaliny -> było mi gorąco w twarz.
No i miałam motyle w brzuchu chwilami.
Trochę się zaczynam tego wszystkiego obawiać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz