środa, 7 sierpnia 2013

Po co?

Nie mogę sobie wyobrazić nowego roku akademickiego. Wszystko będzie takie... inne. Będę sama. I jestem przerażona tą wizją. I nie chcę tego. Chcę, żeby było jak w zeszłym roku, kiedy zaczynałam studia. Moim marzeniem jest cofnąć się w czasie i jeszcze raz pójść na pierwsze spotkanie grupy i poznać tam pewną brunetkę, która podobnie jak ja, wynajmuje mieszkanie w Katowicach. Ponieważ to właśnie ta brunetka, stała się moją przyjaciółką.
I chcę jeszcze raz przeżyć ten dzień, kiedy nie wpuścili nas na tą cholerną immatrykulację.
I jeszcze raz wymienić pierwsze uściski dłoni i uśmiechy z ubranym w garnitur Panem X. I po drodze donikąd, zacząć z nim rozmowę o gitarach i muzyce. Bo to była nasza pierwsza rozmowa, dzięki której się sobą zainteresowaliśmy.
I pójść do jego mieszkania, zamiast wrócić do swojego, w takiej kompletnie nie znającej się grupie i pić truskawkową herbatę.
I później pić ją przy każdej wizycie, przez całą jesień i zimę. Głupia herbata. Nawet nie była nie wiadomo jak dobra, a przynosi tyle wspomnień.  Wystarczy wyobrażenie jej smaku, czy opakowanie na półce w sklepie.
Jak mam funkcjonować sama? Z kim będę uciekać z angielskiego, a później bać się odrabiania nieobecności? Z kim będę wracać do mieszkania? Z NIKIM. Będę kompletnie sama. Oni znajdą sobie nowych znajomych i mnie zostawią. Jedyne co mi zostanie, to wspomnienia.
Nie wypiję już truskawkowej herbaty, oglądając jakiegoś klasyka, czy słuchając gitarowych popisów. I nie będę musiała odrabiać nieobecności.
Nie uchronię się przed nadchodzącą samotnością. Najbardziej boli to, że nie mogę nic zrobić, żeby to wszystko zatrzymać. Oczywiście, będzie to w mojej głowie, ale sprawi mi tylko jeszcze większe cierpienie.
Teraz tak myślę... Po co to się w ogóle wydarzyło?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz