To prawda, że człowiek zakochany nie potrafi się na niczym skupić. Nie ważne, czy ta miłość daje niewyobrażalne szczęście, czy ogrom rozpaczy.
Powinnam się teraz uczyć. Znowu. Ale nie mogę, bo jestem zbyt szczęśliwa i zadowolona z tego jak mi się w tym momencie układa z Panem X. Znaczy jeszcze niewiele zbudowałam, ale wydaje mi się, że wszystko będzie dobrze. Wiem, że myślałam tak miliony razy, a kończyło się to płaczem, ale kurcze, skoro mamy się oślubić w końcu, to za którymś razem wyjdzie.
Skoro dał mi do zrozumienia, że nie kocha pterodaktyla, to poza jego pojebaną głową, co nam stoi na przeszkodzie? Ja już się nawet nie przejmuję co powiedzą znajomi. Chcę w końcu dostać to, czego chcę, na co zasługuję i co sprawi, że nareszcie będę szczęśliwa. Jak komuś się to nie spodoba to trudno. Teraz liczę się ja i moje uczucia. I w sumie w sobotę naładowałam sobie bateryjki uczuciowe i teraz jest mi dobrze. Nie świruję. Tylko ciągle myślę o następnym spotkaniu :)
Ostatnio się nie uczyłam, bo nie dawało mi spokoju, że się nie odzywa i jest źle. Teraz nie mogę, bo jest dobrze. Trzeba się opanować. Czekam bardzo końca egzaminów, czyli jutra, bo w końcu będę się mogła z nim ponownie zobaczyć :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz