piątek, 13 września 2013

20!

Za godzinę 10 min. skończę 20 lat. Wychodzę za próg bycia nastolatką i wchodzę do bycia staruszką. No nie do końca, ale może to odpowiedni czas, żeby zacząć się poważniej zachowywać? Bo to, jaka teraz jestem to przekracza moje wyobrażenie bycia dorosłym człowiekiem. Kiedy się ekscytuję krzyczę, tańczę, śpiewam, skaczę (czasem po łóżku/kanapie). Tak jak dzisiaj, kiedy Pan X. powiedział, że przyjdzie jutro na moje urodziny. Byłam tak podekscytowana, że jeszcze chwila a z tego szczęścia wyskoczyłabym przez balkon ;)
Co więcej? Boję się przeczytać wiadomości od Pana X. czy B. Musi to za mnie robić ktoś inny (od kiedy mieszkam z Ol. ona) i nie ma tak, że od razu mi mówi co tam pisze. Nie, nie! To by było jeszcze w miarę! Najpierw zadaję pytanie, czy jest dobrze. Później, czy odpowiedź jest długa. W końcu, kiedy jestem odpowiednio nastrojona, może mi powiedzieć co pisze. Dziecinne to jest. I durne. Ale co ja poradzę, że się boję odpowiedzi?
Kiedy nikogo przy mnie nie ma a On odpisze, odsuwam od siebie telefon jak daleko potrafię i kątem oka patrzę, czy odpowiedź jest długa. Jestem dziwna.
Da się to jakoś zmienić?

Dziś piątek 13go, a dla mnie to nie jest w żaden sposób pechowy dzień. Jestem podekscytowana tym, że jutro zobaczę swoich przyjaciół, dostanę kupę prezentów i ogólnie będzie fajnie :) Pluuuuuus, moja najukochańsza O. przyjeżdża do mnie prosto z Warszawki! Za chwilę idę ją odebrać z dworca.
Jaram się więc tym wszystkim, jak Rzym za Nerona :3
I tym optymistycznym akcentem kończę na dziś dokładnie tak, jak skończyłam swoje notatki z haesu :D
Milion minek i uśmieszków napisałam. Jestem w naprawdę wybornym humorze. A jak już odbiorę O, to chyba skoczymy do maka, bo ostatnio mam nowe hobby - nocne wpierdalanie. Będę gruba. Ale WHO CARES?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz