To wszystko było jeszcze zabawniejsze niż zwykle. Tradycyjnie siedziałyśmy z Ol. na huśtawkach, puszczając z telefonu Avril Lavigne. Stwierdziłam, że jestem chodzącą zajebistością (a przynajmniej próbowałam sobie to wmówić dla podniesienia samooceny) i jechałam strasznie po tej żałosnej dziwce. W pewnym momencie poczułam się tak wybornie, że postanowiłam zmienić 'Rock'n roll' na 'The best damn thing'. Zeszłam z huśtawki, żeby sięgnąć do leżącej na ziemi bluzy z telefonem, kucnęłam, podniosłam na chwilę wzrok, a tam idzie Pan X. Ja zamiast patrzeć na to, kto z nim idzie, popatrzyłam w telefon, zmieniłam piosenkę, i udałam zaskoczenie, kiedy Ol. mi go pokazała. Wtedy też dostałam zaćmienia i nie mam pojęcia czy to coś, co z nim szło, to była kobieta czy facet. No po prostu jakbym mózgu nie miała. Przez moment w ogóle nie kontaktowałam. Kiedy odeszli dalej, ja zaczęłam się cała trząść i śmiać się tak głośno, że na pewno mnie słyszeli.
Ale jakie wyczucie chwili miał - włączyłam piosenkę, w której Av śpiewa:
'That you're not not not gonna get any better
You won't won't won't you won't get rid of me, never
Like it or not even thought she's a lot like me
We're not the same
And yeah yeah yeah I'm a lot to handle
You don't but I'm a hell of scandal
Me, I'm a scene, I'm a drama queen
I'm the best damn thing that your eyes have ever seen'
You won't won't won't you won't get rid of me, never
Like it or not even thought she's a lot like me
We're not the same
And yeah yeah yeah I'm a lot to handle
You don't but I'm a hell of scandal
Me, I'm a scene, I'm a drama queen
I'm the best damn thing that your eyes have ever seen'
Albo:
'I hate it when they go out and we stay in
And they come home smelling like their ex-girlfriend'
And they come home smelling like their ex-girlfriend'
Więc wyczucie czasu jak zwykle na wysokim poziomie.
Bardzo chcę już go spotkać, kiedy będę sama i on też będzie sam. Najlepiej przypadkiem, jak dzisiaj, czy w piątek.
Chcę żeby się odezwał... Głupie cześć powiedział, a nie udawał, że mnie nie zna... Nie wytrzymam tego, chociaż wiem, że powinnam. Nie umiem. Za bardzo go kocham.
Nie rozumiem też tego, że wyłączyły mi się emocje i myśli związane z tym, że spał i spotyka się z E. Ale to dobrze, bo chyba bym tego nie przeżyła. Wczoraj zaczęłam chwilę o tym myśleć, po czym się pocięłam.
Niechże już będzie dobrze :(
Cóż, jeżeli nam jest dane bycie razem, to ta mała rzecz, którą napisałam na karteczce leżącej pod moją poduszką, się sprawdzi - napisze do mnie. Bo jak już to zrobi, to się spotkamy i porozmawiamy. I to będzie wielki progres.
Modliłam się nawet, żeby napisał. Czy Boga nie ma, czy mnie nie słucha tylko?
Mam nadzieję, że przynajmniej jak mnie zobaczył dzisiaj, to mu się list przypomniał i się zażenował, albo zaczął myśleć. Czy coś.
W ogóle, śnił mi się, ale nie pamiętam o co chodziło. Mam nadzieję, że cokolwiek to znaczyło, to na plus.
Jutro kolejny poniedziałek, drugi tydzień studiów i 4 dzień milczenia z Panem X. A mogło być tak pięknie :( Po co ja to popsułam?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz