Sądzę, że nie jestem normalna, a moje zachowanie podchodzi już trochę pod psychopatię. No bo kto przy zdrowych zmysłach, czeka na inną osobę, żeby się 'przypadkowo' spotkać? Albo chodzi na spacery, żeby sprawdzić, czy dana osoba jest w mieszkaniu?
Co się do cholery ze mną stało! Kiedyś taka nie byłam! Nie odwalałam żadnych chorych akcji, nie mówiąc już o rozmowach o swoich uczuciach. A byłam młodsza. Damn. Mam 20 lat, a zachowuję się jakbym miała 12, albo 15 (nie jestem pewna, kiedy dziewczyny stają się głupie, bo mnie to ominęło).
Nie myślałam, że się ucieszę z tego, że jestem przeziębiona, ale tak jest lepiej dla mojego zdrowia psychicznego, bo nie śledzę go przynajmniej. Chociaż strasznie korci mnie urządzenie sobie spaceru koło 21, bo wiem, że wtedy będzie wracał do mieszkania. Boże, ja chyba za dużo wiem.
Bardzo chce mi się palić, ale nie stać mnie do jutra na nową paczkę. Smutek.
Cholera, nie ma jeszcze 13, a ja już czuję, że za chwilę zeświruję. Boję się, że w chwili słabości napiszę do niego, a nie mogę sobie na to pozwolić! Muszę być silna i dzielnie czekać, aż on sam się odezwie.
Znaczy, wczoraj już wprowadziłam plan nr. 4 w życie, ale z doświadczenia wiem, że jakikolwiek plan na niego wymyślę, to i tak gówno z tego wyjdzie. Nawet taki z opracowanym, dopieszczonym każdym szczegółem. To się nazywa pech. I psychopatia. Chyba pójdę to leczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz