Czuję się winna, że z Panem X. jest jak jest. Mogłam nie dawać mu tego listu, albo przynajmniej nie pisać w nim, żeby się już do mnie nie odzywał. Albo darować sobie to 'fuck you anyway' na końcu.
Chyba go przeproszę. Jeszcze nie teraz, ale za jakiś czas. Nie umiem być dla niego niemiła. Znaczy, potrafię, ale w żartach, albo coś.
Wiem, że nie spotkał się z E. cały tydzień, więc chyba ta znajomość z nią niewiele dla niego znaczy, a przynajmniej mniej niż znajomość ze mną.
Dlaczego robi to, o co go poproszę?! Na miłość boską, jestem kobietą! Jak mu mówię, żeby się nie odzywał, to nie znaczy, że tak myślę! Wręcz odwrotnie.
Walczę codziennie, żeby nic mu nie napisać, bo zrobię z siebie kretynkę, ale jak mi wczoraj ojciec powiedział, że jestem głupia, bo on mógł przez wakacje sobie wszystko przemyśleć i teraz chciał zacząć od nowa, to poczułam się jak idiotka. Ja wcale nie chcę sobie wmawiać, usprawiedliwiać go, czy coś, ale co jeżeli tak jest? Czemu on nie może być normalnym, zdrowym na umyśle człowiekiem, który robi i mówi co myśli? Mógłby być łatwiejszy to rozgryzienia, a nie.
W pierwszej chwili, kiedy ojciec mi powiedział, że mu go szkoda, miałam ochotę rzucić telefonem. Teraz myślę, że jednak może miał trochę racji. Pan X. był dla mnie miły, starał się być przy mnie, chciał tego, a ja go kopnęłam w dupę. Jakby napisał, byłoby dużo łatwiej. Wiedziałabym, że jednak mu zależy itd. A teraz nie wiem, czy nie pisze, bo mu jednak nie zależy, czy dlatego, że mu zależy, ale kazałam mu się odpierdolić.
Poczekam jeszcze chwilę.
Zanim wrócę do domu, to napiszę mu coś w stylu 'czy chcesz 8 sezon himym'. I przeproszę. Zwalę wszystko na hormony, jak zwykle.
Chyba, że sam się odezwie. Dzisiaj mija dokładnie 7 dni, od kiedy nie gadamy. Za pierwszym razem, kiedy kazałam mu się do mnie nie odzywać, to było 5 dni. Najdłużej nie gadaliśmy 11, ale w końcu sam się odezwał pod mocno naciąganym pretekstem. No bo, kto pisze w sobotę, o 9 rano, w ferie, w sprawie zajęć, które mają się odbyć za tydzień? I w dodatku, jak się później okazało, napisał w tej samej sprawie do swojego kumpla. To na chuj mi pisał? Chciał po prostu zadzwonić i porozmawiać. I tyle. Ciekawe, czy tym razem też tak będzie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz