poniedziałek, 3 czerwca 2013

Powroty.

Dla mnie są zawsze na plus, bo wraca do mnie coś, czego mi brakowało. I tak, np. dzisiaj wrócił Pan X. Najpierw napisał i szukał mnie na uczelni. Niestety byłam wtedy odrabiać wf i tak średnio mogliśmy pogadać. Nie wiedziałam o co dokładnie mu chodzi, więc zaproponowałam, żeby mi napisał, albo, że do niego zadzwonię jak skończę. Oczywiście, nie mogło być tak prosto i napisał, żebym zadzwoniła. Pisząc z nim ciągle uśmiechałam się z satysfakcją do telefonu. Napisał do mnie jako pierwszy! Wytrzymał bez kontaktu ze mną tylko 3 dni :D. Z niecierpliwością czekałam więc na koniec aerobiku. W drodze do mieszkania zadzwoniłam do niego. Kazał mi zawrócić pod rektorat i czekać na niego. Nie powiedział po co. Ale skoro poprosił, to się wróciłam. Okazało się, że czekał na mnie cały czas (czyli jakieś 1.5 godziny :D), w tą paskudną pogodę,  kręcąc się koło rektoratu. Kiedy tylko go zobaczyłam, moje serce zabiło mocniej, a w brzuchu zaroiło się od motyli, które tak dokładnie chciałam otruć. On również ucieszył się na mój widok. To było coś. Czekaliśmy na kolegę, z którym Pan X. był umówiony, żeby coś odebrać, i rozmawialiśmy. Było mi dziwnie i zupełnie nie wiem czemu. Później, wracając na osiedle, Pan X. rzucił tekstem, że nie chce mu się wracać do domu -> czyt. chciał spędzić ze mną trochę czasu. Wiem to, bo sama stosowałam te same sztuczki na niego xd .Zaproponowałam więc, że skoczę szybko pod prysznic, a później pójdziemy na obiad. Zgodził się i tak właśnie zrobiliśmy. Jedząc, spytałam go o jego plany na resztę dnia. Zaproponował mi  wtedy wspólne oglądanie filmu. Oczywiście, że się na to zgodziłam! Wystarczyło, że weszłam do jego mieszkania, usiadłam na kanapie i wtedy się zaczęło. Podszedł do mnie i powiedział, że ma na mnie ogromną ochotę. Co tu było dużo udawać, ja na niego też miałam. Tak więc, pomimo, że nie zrobiliśmy konkretnie TEGO, bo nie jestem na piksach, a jak powiedział, z gumką jest dużo gorzej, to jestem teraz szczęśliwa i spełniona :3. Bardzo brakowało mi tego, bo w końcu nasz ostatni raz był 7 maja, czyli o jezusie, prawie miesiąc temu :O I teraz jest mi tak bardzo dobrze :3 Wiem, że powinnam zapomnieć, wiem, że powinnam mieć go w dupie, ale jak pojawia się choćby nadzieja na to, że mogę coś wywalczyć jeszcze to się tego chwytam. I tak, teraz właśnie będę się starać. Ciągle podkreślam, że nie studiujemy już razem i liczę, że to wiele zmieni. I nie obchodzi mnie, że może to wyraz mojej głupoty i za dwa dni znowu będę płakać. Teraz jestem szczęśliwa i walczę, bo mam o co.
Kolejny wielki powrót - moja R. Jutro się w końcu spotkamy i porozmawiamy <3 I can't wait!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz