piątek, 21 czerwca 2013

wygrałam!

Jessssssssssssssssss!!!! Wygrałam maraton nieodzywania się do siebie! Przed chwilą dzwonił. Pytał co u mnie i takie tam. Rozmawialiśmy ponad 12 min., co dla niego jest osiągnięciem :D I miał ten zajebisty żartobliwy ton... Kurde. Ale WYGRAŁAM. Nie musiałam do niego pisać! A już miałam taki zamiar! Siedziałam na parapecie i myślałam 'aaaa napiszę za moment, ale najpierw może zadzwonię do mamy'. I tyle co skończyłam z nią rozmawiać, i już brałam ponownie telefon, tym razem, żeby pisać, a tu nagle rozbrzmiała znajoma melodyjka, a na wyświetlaczu pojawiła się jego ksywka. A teraz szaleję z radości, że wygrałam :D I mam nadzieję, że to mnie uspokoi... Bo szczerze, mam już tego po dziurki w nosie. Tego stresu. Dzisiaj znowu obudziłam się cała w nerwach i utrzymywało się to jakąś godzinę, czyli dłużej niż zwykle. Ale może to po prostu taki znak był? Nie wiem. Jestem empatyczna i to bardzo, potrafię wyczuć różne rzeczy (poprzez np. to znajome gorąco w twarz...), ale żeby aż tak?

W ogóle mega pojebany dzień jest dzisiaj. Z samego rana (po 8) byłyśmy z Ol. umówione na oglądanie mieszkania, ale okazało się, że mamy przyjść po 10. I oczywiście, okazało się również, że mieszkanie jest w tym samym bloku co mieszkanie Pana X. Tyle że na pierwszym piętrze. Cudnie. Takie rzeczy spotykają tylko mnie.

Plus jestem pewna, że chłopak, którego poznałyśmy z P. któregoś razu pod parasolkami, mieszka w moim bloku. Spotkałam go zjeżdżając dzisiaj windą na to spotkanie. Aż mi się w brzuchu przewróciło. W sumie chciałam zagadać, ale ludzie mnie zasłonili, a później za szybko sobie poszedł. Nie wiem czy mnie widział, ale przecież wie, że mieszkam w tej gwieździe. Mega pompa.

Jest dopiero lekko po 13, a tu tyle dziwnych rzeczy... Ale nie planuję nigdzie wychodzić, więc może nic więcej się nie wydarzy? Chociaż, żeby Pan X. zadzwonił nie musiałam nigdzie wychodzić. Mega dziwny dzień.


HAHAHAHAHAHAHAAAAA!!!!! WYGRAŁAM!!!! HAHAHAHAHAHA!!!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz